piątek, 16 października 2020

„Podpis mordercy” Krystyna Kuhn

Pamiętacie, jak ostatnio pisałam o naszej potrzebie przeżywania makabry, o mocnych wrażeniach? Mnie chyba po kilku „delikatniejszych” pozycjach właśnie taka potrzeba dopadła, bo po raz kolejny… wyczułam masakrę nosem. Choć tu akurat mamy do czynienia z czystą fikcją literacką opartą na literaturze.

 

 

 

Franz Kafka w realu

Właśnie ten pisarz był inspiracją dla mordercy. A może bardziej dla autorki? W każdym razie zabójstwa, których dokonano w powieści są wzorowane na twórczości Kafki. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to przypominam, że twórczość ta ociekała bólem, cierpieniem, torturami. Jest to opisane w rękopisach, które dostaje antykwariusz z Pragi. Śmierć kolejnych ofiar również pełna jest tych cech. Tortury fizyczne, czy psychiczne? Jedne i drugie są straszne, ale można je przecież połączyć. Taka mieszanka bywa (jest?) wybuchowa. Tylko jaki związek z tym wszystkim ma profesor specjalizujący się w opowiadaniach Kafki? Milan jest mordercą, czy ofiarą? A jeśli ofiarą, to czemu jest ich więcej? Dlaczego giną ludzie z jego otoczenia? Skąd w zabójcy tyle nienawiści? Bo chyba tego właśnie trzeba, by pozbawić kogoś życia w tak okrutny sposób. Czy policja odnajdzie sprawcę, czy ten zdąży skończyć to, co zaczął? A może zamierza zabijać dopóki nie zostanie złapany? Tego dowiemy się dopiero, jeśli zostanie złapany.


"Nikt z nas nie może zajrzeć w głąb drugiej osoby. Nikt nie zajrzy pod fasadę. Wszyscy jesteśmy ślepi, jeżeli chodzi o cierpienia, które przechodzą inni."



Granice okrucieństwa

Czy one w ogóle istnieją? Czy można wyznaczyć granice czegoś, co każdy z nas postrzega inaczej? Gdybyśmy zaczęli dyskusję na temat tego, jaka śmierć jest najgorsza pewnie wymyślalibyśmy w nieskończoność coraz brutalniejsze metody. I to metody idące w różnych kierunkach. Wszak wszyscy obawiamy się zupełnie innych sytuacji, mamy różne lęki, które definiują nasze wyobrażenie o okrucieństwie. Z tego też powodu ciężko jednoznacznie stwierdzić, które morderstwo jest bardziej przerażające. Mimo to jednego jestem pewna: niezależnie od tego, co myślicie, na pewno zgodzicie się ze mną, że to, co się działo z ofiarami w „Podpisie mordercy” jest przerażające. Oczywiście zgodzicie się pod warunkiem, że przeczytacie książkę 😉 Nie chcę wdawać się w szczegóły, bo pewnie nie wszyscy chcą je poznać, a tym, którzy chcą nie będę psuć przyjemności z czytania.

A gwarantuję, że przyjemność tę odczujecie. Powieść jest bowiem świetnie napisana. Styl autorki idealnie łączy powagę związaną z nawiązaniem do Kafki i tę wiążącą się z opisanymi tragediami. Nie jest łatwy i przyjemny, a zarazem prosty w odbiorze. Nawet główna bohaterka opisując swoje rozterki emocjonalne jest patetyczna, choć zachowuje się trochę dziecinnie. Jestem jednak w stanie jej wybaczyć, ze względu na problemy, z których wynikają jej wahania. I, choć zwykle nie przywiązuję się do bohaterów, tym razem byłam ciekawa, jaką decyzję podejmie Miriam. Dodatkowo im więcej o niej wiedziałam, tym mniej sama miałam pewności, co bym zrobiła na miejscu pani prokurator. Jej życie bowiem też nie było pozbawione okrucieństwa i tajemnic. 

 

Najważniejszy jest jednak morderca

I to właśnie jego postać do końca była największą zagadką. Miałam mnóstwo typów, ale żaden nie miał sensu. A kiedy pojawiał się motyw, nie było sposobności do zabicia. Chyba, że coś zostało przeoczone albo ktoś nie mówił prawdy. Krąg podejrzanych jest stosunkowo wąski. Ale czy znajduje się w nim sprawca? Może kogoś pominięto? Długo się nad tym zastanawiałam. Potem przyszła odpowiedź. I co? Usiadłam przerywając czytanie i myślałam, że to niemożliwe. Ta osoba nie może być winna, bo dlaczego, jak? To się przecież nie klei. Po ochłonięciu szybko czytałam zakończenie, żeby przekonać się, czy policja dobrze wytypowała, a jeśli tak, to jakim cudem wszystkim to wcześniej umykało? Muszę przyznać, że dawno nie byłam tak zaskoczona zakończeniem sprawy i tak zawiedziona, że to już koniec. „Podpis mordercy” jest jedną z tych powieści, przy których człowiek chce poznać finał, a jednocześnie nie chce, dojść do ostatniej strony. Jednakże warto.Nie pożałujecie czasu, który spędzicie z tą powieścią. Tylko pamiętajcie, żeby nie wczuć się za bardzo i nie zacznijcie wzorować się na bohaterach, bo przyjemność może stać się niebezpieczeństwem dla innych.

18 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę dawno temu i dobrze wspominam jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle mnie to nie dziwi. Ja za jakiś czas pewnie również będę ją jeszcze wspominać 😉

      Usuń
  2. Chyba na razie nie mam ochoty na tak mocne lektury, ale na pewno jest wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie książki, w których autor zmyla moje podejrzenia. Powyższa powieść mnie zaintrygowała, więc będę ją miała na oku.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zaciekawiła. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz 😊

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Uwierz, przy takich książkach nie da się inaczej 😉

      Usuń
  5. Coś w tym jest, że w pewnych momentach życia ciągnie nas do mocniejszych lektur/filmów. Ja tak miałam z serialami. Trafiłam na Spartakusa, później Wikingowie... W żadnym nie było... delikatnie. Z chęcią poczytam, szczególnie dla tego zakończenia, bo chciałabym być wreszcie porządnie zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zainteresowana lekturę tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Życzę Ci samych przyjemności podczas czytania 😊

      Usuń
  7. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię kryminały inspirowane literaturą, więc z miejsca czuję się zaciekawiona tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci również "Dziewczynkę z zapalniczką" 😉 oczywiście jeśli literaturę dziecięcą również preferujesz 😊

      Usuń
  8. Może spodobac się mojej przyjaciółce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli uzna, że przeczyta, to daj znać, czy tak się stało 😉

      Usuń
  9. Praga to pięknie miasto ale i idealne na klimat

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie klimaty, więc będę mieć ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń

Polecany post

„Więcej niż pocałunek” Helen Hoang

Ci z was, którzy śledzą mojego bloga wiedzą, że raczej nie sięgam po romanse. Ale że dziś jest szczególny dzień to zrobiłam wyjątek....