sobota, 31 stycznia 2026

"Na skraju załamania" B.A. Paris

Nie trzeba był ofiarą, ani nawet jej znać, żeby tragedia wpłynęła na naszą psychikę. Wystarczy zobaczyć makabryczne zdarzenie...


Katalizator obłędu

Cass wracała do domu przez las, kiedy zobaczyła auto z kobietą, która wyglądała na potrzebującą pomocy. Nie zatrzymała się jednak, wmawiając sobie, że tamta napewno już zadzwoniła po pomoc. Okazało się, że kobieta nie żyje. W dodatku Cass poznała ją na imprezie firmowej swojej przyjaciółki. Ta wiedza sprawiła, że zaczęła się obwiniać. Jest pewna, że mogła zapobiec tej śmierci. Czy na pewno?
Szybko dowiadujemy się, że w zdarzeniu brał udział ktoś jeszcze, co uświadamia Cass, że gdyby wtedy wysiadła z auta, mogła być drugą ofiarą. Ta myśl niewiele daje. Bohaterka dalej nie potrafi sobie poradzić, a jej nowym problemem jest fakt, że zaczyna szwankować jej pamięć. Nie pamięta o prezencie dla przyjaciółki, zapomina, gdzie kładła przedmioty, a nawet robi zakupy nie pamiętając o nich. Czy to początki demencji? A może ktoś celowo wpędza Cass w obłęd?
Kobieta zaczyna przyjmować leki, po których ciężko jest jej funkcjonować, ale wierzy, że sytuacja się unormuje. Tylko skąd te głuche telefony? Przecież ledwo znała ofiarę, czemu ktoś miałby je powiązać?

Oszalałam przez tę książkę!

Początek był mocny i zaintrygował mnie. Bardzo chciałam wiedzieć, co będzie dalej, czemu Cass dostaje te głuche telefony, czy to wszystko ma jakiś związek z morderstwem w lesie. Po 100 stronach zaczęłam się jednak nudzić. Mimo ciągłego napięcia, akcja stoi w miejscu i nie dzieje się nic ciekawego. Ponadto główna bohaterka okrutnie mnie irytowała swoją naiwnością (żeby nie powiedzieć, że głupotą). Czytanie o jej kolejnych wpadkach przestało mnie w końcu interesować, a dziesiąty głuchy telefon już nawet nie przeraził. A potem przyszło zakończenie, na które tak bardzo czekałam. I po raz kolejny się zawiodłam. Historia była bardzo przewidywalna. Nie zaskoczyło mnie absolutnie nic. Może poza tym, jak zostaliśmy poinformowani o szczegółach nikczemnego planu prześladowcy Cass. Tak nudnego i odrealnionego przekazu się nie spodziewałam. Chociaż z drugiej strony, skoro już główna bohaterka zachowuje się irracjonalnie, to czemu inni mieliby się wyłamać.
Moje wcześniejsze spotkania z prozą B.A. Paris nie były specjalnie zachwycające, ale aż takiego niedosytu nie czułam przy żadnej jej książce. Naprawdę liczyłam na to, że zakończenie będzie zaskakujące, bo wiele osób polecało tę książkę. Chyba robię się zbyt wymagająca... ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

„Najszczęśliwsza” Max Czornyj

Byliście kiedyś tak szczęśliwi, że bardziej się już nie da? Co Was najbardziej uszczęśliwia?