piątek, 2 stycznia 2026

"Słuchajcie, jak kłamią" Amy Tintera

Emocje, jakie wzbudzają zbrodnie, przyciągają wielu ludzi. Jednak inaczej jest czytać o hipotetycznej sprawie, inaczej słyszeć prawdziwą historię. Ale nie będę się dzisiaj zastanawiać, dlaczego lubimy odkrywać prawdę o czyichś niecnych czynach. Opowiem Wam o perspektywie oskarżonej, która twierdzi, że jest niewinna, a teraz pada ofiarą podcastera.


Szukając prawdy

W małych miejscowościach zbrodnie zdarzają się rzadziej, ale budzą większe emocje. Zwłaszcza takie, których ofiara i sprawca są z tego samego środowiska. Reakcje ludności na morderstwo bardzo silnie odczuła Lucy, oskarżona o pozbawienie życia przyjaciółki. Młoda kobieta uciekła więc z rodzinnego miasteczka i nie utrzymuje z nikim kontaktu.
Mimo to poznajemy ją w momencie powrotu na rodzinną uroczystość. Nie jest jej łatwo, bo jedyną przychylną dziewczynie osobą jest jej babcia. W dodatku po okolicy kręci się Ben - podcaster, który zainteresował się sprawą Lucy. Mężczyzna może ją ostatecznie pogrążyć albo oczyścić z zarzutów, jeśli udowodni, że to nie ona zabiła. Do czego doprowadzą jego rozmowy ze znajomymi Lucy? Czy kobieta przetrwa ten trudny czas i nie zwariuje? A może będzie musiała uciekać?

Nowoczesne śledztwo

Zastosowane w książkach rozwiązania często wskazują okres, w którym powieść mogła powstać. Jest to możliwe choćby dzięki metodom prowadzenia śledztw, które rozwijały się przez lata. W "Słuchajcie, jak kłamią" pojawia się motyw podcastów kryminalnych, co jeszcze nie jest aż tak częste. Jednak ich popularność na pewno wpłynie na zmianę tego stanu rzeczy. Tylko czy warto wprowadzać taki wątek?
Oczywiście, że tak!
Pomysł z pokazaniem śledztwa oczami osoby niezwiązanej z policją ani środowiskiem ofiary wprowadza świeżość do kryminałów i daje wiele możliwości. Bardziej naturalne jest, że świadkowie otworzą się przed internetowym poszukiwaczem sensacji niż policjantem. Dlatego bardzo mi się spodobał taki pomysł na fabułę, a rozmowy z Benem były naturalne i pozwalały samemu zgłębiać psychikę postaci.
A w tej materii było co zgłębiać, bo w "Słuchajcie, jak kłamią" nie ma prostych bohaterów i oczywistych historii. Odkrycie, kto mówi prawdę, nie będzie łatwe.

O co chodzi Lucy?

Wiele elementów tej powieści mi się podobało. Amy Tintera stworzyła oryginalną, pełną napięcia opowieść. A jednak nie jestem zachwycona. Pojawiło się za dużo nieścisłości i sytuacji, w które trudno mi było uwierzyć. Najbardziej w oczy rzucało się oczywiście zachowanie Lucy, bo to ona była główną postacią. Cały czas powtarzała, że nie chciała wracać do domu rodzinnego, a jednak to zrobiła. Obawiała się reakcji starych znajomych, ale ciągle doprowadzała do sytuacji, w których się z nimi spotykała. Równie niezrozumiała była dla mnie jej relacja z Benem. Dlaczego w ogóle się jakaś wywiązała? Przecież on chciał pogrążyć Lucy!
Liczyłam na to, że zobaczę reakcje dziewczyny na lincz ze strony ludzi wierzących w jej winę, a dostałam zupełnie inne zachowania. I miałam nadzieję, że nie są one takie tylko dlatego, żeby pasowało do fabuły. Czekałam na jakieś wyjaśnienie tej sytuacji. I się nie doczekałam. Ale może ktoś z Was mi to wyjaśni? Może czegoś nie doczytałam?
Chciałabym, żeby tak było, ale błędy są także w zachowaniach mniejszych postaci. Babcia jest swoim własnym pastiszem, a matka Lucy ma nierówno pod sufitem - zakłada klub czytelniczy, chociaż przyznaje, że książki ją nudzą. Czemu tak?
To był naprawdę ciekawy koncept, ale te nieścisłości sprawiły, że nie koncentrowałam się na fabule. Zamiast tego irytowałam się, że nikt tego nie poprawił. Z drugiej strony Lucy i jej znajomi są mniej więcej w moim wieku, a nie znam nikogo, kto tak się zachowuje i odzywa więc może i reszta tak miała wyglądać... Strasznie żałuję, że tyle elementów nie pozwalało mi cieszyć się czytaniem, bo naprawdę liczyłam na dobrą lekturę.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawa i rzetelna recenzja. Super, że zwróciłaś uwagę na te nielogiczności w zachowaniu bohaterów. Często w thrillerach autorzy poświęcają psychologię postaci na rzecz „zwrotów akcji”, co bywa irytujące, gdy kibicujemy bohaterce. Dzięki za ostrzeżenie – mimo fajnego motywu z podcastem, chyba będę do tej książki podchodzić z dystansem.

    OdpowiedzUsuń

Polecany post

„Najszczęśliwsza” Max Czornyj

Byliście kiedyś tak szczęśliwi, że bardziej się już nie da? Co Was najbardziej uszczęśliwia?