Wątki religijne budzą ogromne emocje, ale dają też wiele możliwości fabularnych. Co może się stać, kiedy ktoś spróbuje odtworzyć wydarzenia będące podwaliną największej religii na świecie?
Boże Narodzenie 2.0
Hannah to młoda dziewczyna mieszkająca z ciotką i wujem, którzy nie traktują jej najlepiej. Pracuje w barze, a zarobki nie pozwalają jej na wyprowadzkę do własnego mieszkania. Kiedy trafia w gazecie na ogłoszenie oferujące duży i dość łatwy (tak jej się wydaje) zysk, zgadza się wejść w ten układ. Hannah ma zostać surogatką i urodzić dziecko parze, która nie może w naturalny sposób mieć potomka. Nie jest to jedyny taki przypadek, choć w czasach, w których rozgrywa się akcja książki, zastępcze matki nie były jeszcze zbyt popularne. Czy to ważne? Nie dla głównej bohaterki. Dziewczyna nie tylko zgadza się nosić w swoim brzuchu dziecko Jolene i Marshalla, ale też zamieszkuje w ich domu. Małżeństwo traktuje swojego gościa bardzo dobrze, co nie budzi podejrzeń, bo przecież Hannah nosi w brzuchu ich dziecko.
Sytuacja zmienia się, a atmosfera gęstnieje po odkryciu, co dzieje się w pracowni Jolene. Czy kobieta naprawdę maluje obrazy? A może skrywa mroczną tajemnicę?
Hannah opowiada o swoich podejrzeniach młodemu księdzu i wspólnie docierają do powiązania między ciążą dziewczyny a całunem z Oviedo, na którym może znajdować się DNA Jezusa. Czy eksperyment się uda? Jak to wpłynie na ludzkość i życie Hannah? Jak zareaguje Kościół?
Wątpliwa moralność
Hannah chciała zarobić spore pieniądze, a przy okazji pomóc parze, która nie może mieć dzieci w tradycyjny sposób. Nie mogła wiedzieć, że zostanie wplątana w eksperymenty fanatyków religijnych. Dlaczego akurat ona? Bo jest okropnie naiwna! To młoda, ale jednak kobieta, a zachowuje się bardzo irracjonalnie. Zrozumiałe jest, że chciała wyprowadzić się od wujostwa. Kto by nie chciał, gdyby był źle traktowany.
Decyzja, by wyprowadzić się do obcych ludzi, jest już co najmniej dziwna. Tym bardziej, że wiązało się to z rzuceniem pracy i wyprowadzką. To drugie jest mniejszym problemem, bo Hannah nie ma znajomych. Utrzymuje kontakt jedynie z koleżanką z knajpy, w której pracowała. I która proponowała, żeby razem zamieszkały! Może nie było by to najbardziej komfortowe, ale przynajmniej bezpieczniejsze. I wciąż miałaby pracę, która przecież się przyda, bo pieniądze za bycie surogatką nie ustawiłyby jej do końca życia. Tylko wtedy nie byłoby tej książki. Hannah urodziłaby, oddała dziecko Whitfieldom i wróciła do swojego życia. Jedzie więc do nich, odkrywa tajemnice małżeństwa i nawiązuje relację z księdzem. Na szczęście nie romantyczną, bo tego bym nie zniosła!
Akcja powieści skupia się na sekretach, całunie i próbie wyrwania się z tej nieciekawej sytuacji. Napięcie jest dość wysokie, ale mocno się chwieje. Pojawia się sporo rozwleczonych bez potrzeby opisów, a niektóre zdania brzmią topornie, przez co wolniej się czyta. A mimo to nie mogłam przerwać! Chciałam jak najszybciej przekonać się, czy Hannah ucieknie, co się stanie z dzieckiem i czy przedstawiony proceder okaże się nielegalny. I ostatecznie zabrakło mi odpowiedzi na niektóre pytania. Dostałam długie opisy tego, co robi Hannah, kiedy nic szczególnego nie robi. Dziewczyna często wracała myślami do tematu, czy dziecko, które nosi w brzuchu jest w końcu Jolene, czy jej. Za pierwszym razem wejście w umysł surogatki i próba zrozumienia uczuć kobiety w ciąży były interesujące. Szkoda, że pojawiało się to częściej i nie dochodziło do nowych wniosków (stało się po prostu nużące).
Ogólnie temat książki jest ciekawy i daje do myślenia zarówno pod kątem religii, jak i nauki. To dobra pozycja dla kogoś, kto lubi napięcie i tajemnice, ale nie przepada za bardzo mocnymi thrillerami. Mnie jednak czegoś zabrakło. Nie dostałam za wielu informacji, czemu akurat te osoby interesują się klonowaniem, jak szukali dziewczyn (informacja z początku to moim zdaniem trochę za mało). W tej historii także zakończenie otwarte pozostawiło mnie z niedosytem. Czuję potrzebę poznania dalszych losów bohaterów!

Ciekawy temat, zwłaszcza ten wątek z DNA i próbą połączenia nauki z religią. Szkoda, że główna bohaterka bywa irytująca przez swoją naiwność, ale Twoja recenzja i tak sprawiła, że nabrałem ochoty na ten tytuł, żeby sprawdzić to zakończenie.
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zajrzyj też do mnie na bloga, zapraszam serdecznie.