piątek, 6 lutego 2026

"Martwe listy" Caite Dolan-Leach

Rodzeństwo często łączą silne więzi, nawet jeśli towarzyszą im czasem nie do końca pozytywne uczucia. Relacje między bliźniakami są jeszcze bardziej wyjątkowe, ale czy możliwe jest, aby Ava była w stanie wyczuć, czy jej siostra bliźniaczka żyje?

Zupełnie różne bliźniaczki

Ava i Zelda od chwili poczęcia były razem, a dorastając w małym miasteczku, spędzały niemal cały czas ze wspólnymi znajomymi. Mimo to były zupełnie inne. Jedna z nich dobrze się uczyła i nie sprawiała problemów, druga imprezowała i chodziła na wagary. Teraz jednak są dorosłe, a Ava wyprowadziła się do USA. Poznajemy ją w chwili, gdy dostaje list od matki, zawiadamiający o śmierci Zeldy. Dziewczyna (a może kobieta? Nie mam pojęcia, ile ma lat) przyjeżdża do rodzinnego domu, gdzie wciąż mieszkała jej siostra. Śmierć Zeldy jest bardzo tajemnicza, a Ava dostaje od bliźniaczki wiadomości, które mają ją zaprowadzić do prawdy. To utwierdza ją w przekonaniu, że siostra upozorowała swoje odejście. Dlaczego chciała zniknąć? Czy problemy finansowe były jedynym powodem?
Śledztwo trwa, rodzina przygotowuje się do pogrzebu, a Ava szuka odpowiedzi i przekonuje się, jak ciężkie życie miała Zelda u boku rodziny. My natomiast dowiadujemy się, czemu uciekła z domu, jakie problemy miała jej matka i że każdy w tej rodzinie widzi te same wydarzenia zupełnie inaczej. Co w tym wszystkim jest prawdą? Kto jest prawdziwą czarną owcą w rodzinie? Czy Zelda umarła, czy jedynie uciekła?

Jak jeden organizm

Słyszeliście o tym, że bliźniaki mają zdolność do współodczuwania? Ja nie mam bliźniaka więc nie wiem, jak to działa, ale Ava wydaje się przeżywać to bardzo silnie. Zelda zginęła w pożarze więc jej zidentyfikowanie jest trudne. Istnieją jednak dowody, że to jej ciało. Mimo to Ava wciąż czuje, że to nieprawda. Podąża za wskazówkami zostawionymi w listach, kierując się tym, że dla niej i Zeldy ogromne znaczenie miał zawsze alfabet. Pomagają jej znajomi z dawnych lat, którzy obecnie lepiej znają rodzinę Avy. Wątek alfabetu mnie intrygował, a tajemniczy przekaz listów skłaniał do czytania dalej, mimo ciężkiego stylu, jakim napisana jest ta powieść. Przypominało mi to książkę Joanny Bator, którą też trudno się czytało (zobacz recenzję). Przez całą lekturę miałam mieszane uczucia. Ciekawość przeplatała się ze znużeniem. Wygrała ta pierwsza. Liczyłam na mocne rozwiązanie zagadki. Jednak przeliczyłam się. Ta książka to zwykła historia rodzinna, w której wszyscy są tak samo chorzy, przez co bohaterowie mi się mieszali. A już Ava i Zelda szczególnie. Nie wiedziałam, która z nich była tą grzeczną dziewczynką, a która buntownikiem. Kiedy już myślałam, że ogarniam, działo się coś, co burzyło porządek w postaciach.
W mojej głowie pojawiały się nawet podejrzenia, że to celowy zabieg i to szaleństwo ma większy sens. Niestety zakończenie mnie rozczarowało. Nie wiem, czemu "Martwe listy" są oznaczone, jako thriller. Dla mnie to przeciętna obyczajówka. Kilka lepszych elementów jej nie broni, a tajemnica jest za mało tajemnicza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

„Najszczęśliwsza” Max Czornyj

Byliście kiedyś tak szczęśliwi, że bardziej się już nie da? Co Was najbardziej uszczęśliwia?