Odejście rodzica jest zwykle trudnym przeżyciem. Są jednak wyjątki. Dlaczego bohaterka książki "Kocham, mama" zaczęła interesować się losami swojej matki, skoro nie przejęła się jej śmiercią?
Wiadomości z zaświatów
Śmierć znanej pisarki wstrząsnęła nie tylko jej rodziną, ale też fanami. Wyjątek stanowiła córka kobiety, która opowiada nam tę historię. Dziewczyna opisuje matkę jako despotyczną, zapatrzoną w siebie i nieczułą. Jej spojrzenie zmienia się, kiedy dostaje list, w którym znajduje fragment pamiętnika pisarki. Przesyłka jest bardzo tajemniczo podpisana. Mackenzie chce wiedzieć, od kogo przyszła i skąd nadawca miał pamietnik jej matki. Ciekawość dziewczyny rośnie, kiedy pojawiają się kolejne wiadomości, a historia nabiera zupełnie innych barw.
Dokąd zaprowadzi nas prywatne śledztwo Mackenzie? Czy jej sytuacja i spojrzenie na rodzinę zmienią się? Czy będzie umiała żyć z całą prawdą?
Nowy początek
Raz zniszczonej relacji nie da się łatwo naprawić, a śmierć może to uniemożliwić już na zawsze. Jeśli jednak ktoś kontaktuje się z nami po swoim odejściu, to musi oznaczać coś poważnego. Listy od mamy dawały Mackenzie nadzieję na zrozumienie i zupełnie inne spojrzenie na rodzicielkę. I rzeczywiście zmieniały dużo, ale niekoniecznie w sposób, którego dziewczyna oczekiwała. Okazało się, że pisarka miała więcej do ukrycia niż ktokolwiek by się spodziewał.
Książka napisana jest z dwóch perspektyw. Obserwujemy, jak Mackenzie szuka odpowiedzi i radzi sobie z trudnymi emocjami, a równolegle dowiadujemy się, co wydarzyło się w przeszłości. Taki sposób prowadzenia narracji dawał wiele wskazówek, ale też kolejne pytania. Pod warunkiem, że nie znało się odpowiedzi na to najbardziej podstawowe. Ja niestety szybko ją odkryłam. Zbyt szybko. Liczyłam na to, że jednak się mylę i autorka wymyśliła naprawdę ciekawe rozwiązanie. Niestety nie przewidziałam tylko jednego elementu.
A szkoda, bo czytało się przyjemnie. Autorka świetnie oddała emocje, a fabuła generalnie dobrze się kleiła. Zabrakło mi tylko efektu wow na koniec. Bez niego ta powieść staje się zwyczajna. Co nie oznacza, że nie jest godna przeczytania. To solidna książka, której po prostu czegoś zabrakło do ideału.

Mnie się ta książka bardzo podobała. Wkrótce opowiem o niej więcej na swoim blogu.
OdpowiedzUsuń