Zmiany, szczególnie te intensywne, często wiążą się ze stresem. Czy poradzę sobie w nowej sytuacji? Jak będzie wyglądać nowe życie?
Mimo licznych obaw, warto czasem podjąć ryzyko.
Ryzykowny powrót
Iga wraca z Anglii do Polski. Kobieta chce zacząć nowe życie, ale nie ma konkretnego planu. Spontanicznie pyta o pracę w kawiarni i... dostaje ją. Właścicielem lokalu jest przystojny ojciec nastolatka, szykujący się do zaręczyn ze swoją partnerką. Mężczyzna długo nie umiał poukładać sobie życia, po śmierci pierwszej żony. W pełni poświęcił się synowi, pilnując aby Oliwierowi niczego nie brakowało. Zatrudnia pomoc domową, która ma opiekować się chłopakiem. Zbuntowany nastolatek ma jednak inne plany i robi wszystko, by doprowadzić do zwolnienia pani Marii. Ta nie zamierza łatwo się poddać. Ma swoje problemy i potrzebuje zatrudnienia.
Pojawienie się Igi wywróci do góry nogami życie wszystkich bohaterów, ale czy wyjdzie im na dobre?
Nowe życie dla każdego!
Pojawienie się w Polsce Igi zbiega się w czasie z potrzebą zmiany także u innych postaci. Kobieta spontanicznie idzie na rozmowę o pracę. Tam poznaje Wiktora, który miał być wymagający, a jednak przyjmuje ją bez zastanowienia, choć Iga nie ma przy sobie nawet referencji! Dlaczego uwierzył jej na słowo? Chyba tylko dlatego, żeby mogli być razem. Przez takie niedociągnięcia miałam problem, żeby wciągnąć się w tę historię. Na szczęście im dalej czytałam, tym było lepiej, choć niektóre uczucia bohaterów do końca pozostały dla mnie niezrozumiałe. Jednocześnie nic mnie nie zaskakiwało. Od razu czułam, dokąd zmierza każdy wątek, a emocji nie było w tej książce prawie żadnych. Najbardziej zaciekawił mnie wątek Oliwiera, mimo że jego charakter też nie został najlepiej przesdstawiony. Rozumiem, że miał być rozchwianym nastolatkiem, ale to, jak szybko zmieniał zdanie, było niewyobrażalne, a wiele jego zachowań to czysty absurd.
Opowiedziana przez Krystynę Mirek historia jest prosta i przewidywalna. Jej zaletą jest to, że autorka ma przyjemny styl, jednak mi zabrakło większej głębi. Pojawiło się mnóstwo zdań, które miały udawać górnolotne cytaty, a to, co mogło ubogacić fabułę książki zostało przemilczane. Nie oczekiwałam, że zachwycę się podczas czytania, ale liczyłam na choć trochę więcej. Wiedziałam, że dążymy do zakochania się dwójki bohaterów, lecz miałam nadzieję zrozumieć, dlaczego się zakochali. Tymczasem ich relacja rozwija się z niczego. Powodem może być fakt, że "Większy kawałek nieba" nie ma żadnej akcji! Postacie jedynie pracują, jęczą na swój los, planują zmiany, ale się ich boją i znowu jęczą.
Nie sięgnęłabym po tę książkę z własnej woli, ale kiedy została mi polecona przez jedną z obserwujących mnie na TikToku osób, miałam nadzieję, że znajdę tam coś więcej, niż proste czytadło o niczym. Niestety tym razem się zawiodłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz