Podejrzana choroba psychiczna
Wiadomość, że musi oddać syna na leczenie psychiatryczne w zakładzie zamkniętym, była ogromnym ciosem dla Danielle. Kobieta wie jednak, że to wszystko dla dobra chłopca. Do czasu, aż zauważa, że im dłużej trwa terapia, tym gorzej czuje i zachowuje się Max. W końcu chłopiec zostaje oskarżony o morderstwo. Czy chore psychicznie dziecko mogło zabić innego chłopca w szpitalu?
Danielle nie wierzy w to i robi wszystko, aby znaleźć dowody niewinności syna. Naraża nawet swoją karierę prokuratorską.
Do czego zdolna jest zdesperowana matka, aby chronić swoje dziecko? I jaką prawdę odkryje?
Danielle będzie szukała dowodów, że terapia bardziej szkodzi Maxowi niż pomaga. Tylko czy zdąży je znaleźć zanim sąd wyda wyrok?
Walka z czasem i systemem
Książka "Dotknąć prawy" jest podzielona na części, z których każda odkrywa inne tajemnice.
Najpierw poznajemy historię Maxa i obserwujemy, jak Danielle radzi sobie z faktami dotyczącymi jego choroby. Potem odkrywamy mroczne sekrety szpitala psychiatrycznego, do którego trafił chłopiec, aby na koniec dowiedzieć się, jak zginął Jonas.
Droga do tej okrutnej prawdy jest wyboista, a my do końca nie wiemy, czy fakty wyjdą na jaw przed zapadnięciem wyroku. Emocje towarzyszą nam od początku do końca, choć zmieniają się po śmierci Jonasa. Najpierw obserwujemy matkę, walczącą o normalną przyszłość chorego dziecka, a potem szukającą prawdy, która ją zadowoli. Nie mamy pewności, czy to, co odkryje, będzie satysfakcjonujące.
Ja do samego końca bałam się, że Danielle odkryje to, co jest dla niej niewyobrażalne - że Max jest mordercą. Kiedy pojawiało się coś, co wskazywało, że może jednak nie, czekałam w napięciu, czy okaże się to być fałszywym tropem.
Moją ciekawość i emocje studziło niestety zbytnie rozwleczenie akcji. Wiele scen było przeciągniętych, a niedopowiedzenia, które na początku intrygowały, z czasem stały się męczące. I nie były to tylko niedokończone sceny, których przerwanie ma zachęcić do czytania dalej, bo daje nadzieję, na nowe informacje. Tutaj wypowiedź bohatera, a nawet pojedynczy akapit były urwane, jakby autorka nie wiedziała, jakiego słowa użyć.
Nie jest to najgorsza książka z akcją opartą o postępowanie sądowe, jaką czytałam, ale nie porwała mnie całkowicie. Byłam ciekawa, jaka jest prawda, a finał tej historii bardzo mnie zaskoczył, co jest zdecydowanym plusem książki. Pojawiło się jednak trochę momentów, w których zwyczajnie się nudziłam i czekałam tylko, aż wrócimy do akcji. Nie rozumiem też, po co w tę opowieść został wpleciony wątek miłosny. Moim zdaniem nie zawsze musi się taki pojawić. Szczególnie, jeśli ma być potraktowany tak, jak w tym przypadku. Przez takie wstawki, których istnienia nie rozumiałam, czytanie powieści "Dotknąć prawdy" było sinusoidą - kiedy już myślałam, że jest intrygująco i nie oderwę się do końca, pojawiało się coś, co osłabiało mój zapał. Przedstawiona w książce historia jest dopracowana, logiczna i pokazuje trudne emocje postaci, jadnak nie jest pozbawiona wad.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz