poniedziałek, 12 października 2026

"Spokój" Adam Widerski

Dom spokojnej starości powinien zapewniać ciszę i... no spokój. Dlaczego zatem stał się miejscem akcji krymianału? Jako osoba wychowana w bliskim sąsiedztwie Łodzi czuję, że to miasto jest jednym z powodów ;)

Przekonajmy się, czy były też inne.



Mordercy lubią spokój

Ofiara, która nie spodziewa się ataku jest bardziej bezbronna. To jednak nie był ten przypadek. Ten morderca na miejsce zbrodni wybrał dom spokojnej starości "Spokój" więc cicha zbrodnia nie była mu potrzebna. Czy mimo to się udała? Tego się dowiecie z najnowszej książki Adama Widerskiego, która zaczyna się od bardzo mocnego akcentu, bo już na pierwszych stronach życie traci pracownik "Spokoju". Według ludzi, którzy go znali, mężczyzna nie miał żadnych wrogów ani kłopotów z szemranymi typkami. Pojawia się tylko jeden podejrzany więc wydaje się, że będzie to łatwa sprawa. Do czasu, kiedy wszystko zaczynają komplikować kolejne zdarzenia. Łódzka policja ma nielada wyzwanie przy tym śledztwie, a dodatkowym utrudnieniem dla Cichego jest obecność nowej policjantki z Opoczna. Czy Ruda spartaczy robotę, czy wręcz przeciwnie? No i dlaczego ktoś wybrał sobie za cel właśnie dom spokojnej starości? Jakie mroczne sekrety skrywa to niepozorne miejsce?

Nie takie spokojne to życie

W tej książce wszyscy bohaterowie są bardzo dalecy od spokojnego życia! Może nie znajdziemy tu stereotypowego gliny uzależnionego od gołdy, ale Cichy ma swój sekret, który nie pozwala mu skupić się w pełni na pracy. Od początku byłam ciekawa tej tajemnicy, co mi się rzadko zdarza - raczej nie obchodzi mnie życie prywatne policjantów prowadzących śledztwo. Adam Widerski nie jest jednak pisarzem, który opisuje tę sferę szczególnie mocno. Przeciwnie, rzuca tylko najciekawsze smaczki, z których coś wynika. Tak jest na przykład w przypadku Rudej, która nosi takie samo nazwisko, jak komendant. Budzi to podejrzenia jej nowych kolegów, czy na pewno przenieśli ją, bo jest dobra, czy wręcz przeciwnie. Ten wątek świetnie ukazuje postrzeganie kobiet w policji, a ostatecznie ma ogromne znaczenie, ale to już byłby spojler więc jak chcesz wiedzieć, to przeczytaj "Spokój"! W środku znajdziesz dużo więcej wątku Rudej i nie tylko.
Przejdźmy do kwestii najważniejszych, bo przecież nie jesteśmy tu dla policjantów (ja trochę dla Hektora Wista, ale cii, kto wie ten wie). Co się dzieje w domu spokojnej starości? Na pewno nie jest spokojnie. Już podczas pierwszych interakcji z pracownikami czuć napięcie, przez które byłam bardzo ciekawa, co ukrywają. Mają wspólną tajemnicę, czy każdy jest umoczony w coś innego? A może to tylko stres związany ze śmiercią ich kolegi z pracy?
Odkrycie prawdy wymaga wejścia w mroczne zakamarki Łodzi, a policja niejednokrotnie zmuszona będzie zajrzeć w chęchy, by mieć pewność, że nic się w nich nie kryje. Odważysz się sprawdzić, co kryje "Spokój"? Ja zdecydowanie polecam! W tym śledztwie nie ma czasu na spokojny oddech, na każdej stronie książki może czaić się zło, a ja nie przeczuwałam, skąd może ono nadejść. Autor niejednokrotnie mnie zaskoczył, choć czytałam przecież poprzednie powieści i myślałam, że wiem wystarczająco dużo, aby wszystko przewidzieć.

Co ma do tego przeszłość?

Jeśli lubisz książki prowadzone w dwóch liniach czasowych, to tutaj właśnie to dostaniesz. Oprócz śledztwa w sprawie śmierci Bartka dostajemy historię chłopca, którego wychowywała babcia. W tej części powieści dostajemy chyba jeszcze więcej mroku, niż w głównej fabule. I, jak to zwykle bywa w takich książkach, szukałam powiązania między przeszłością a współczesną sprawą. Czy znalazłam? Cóż... częściowo tak, jednak, jak już wspomniałam, dałam się galancie zaskoczyć. Także samym finałem. nawet jeśli spodziewałam się niektórych elementów, to ogrom zła, jakie zafundował nam na koniec Widerski wbił mnie w fotel. A mnie naprawdę niewiele w Łodzi dziwi, Bałuciarze nie są mi obcy, a okolice "Spokoju" znam tak dobrze, że mogłam pomijać opisy ulic i miejsc (czego wam nie polecam, bo miasto jest cudownie pokazane; możecie się poczuć, jakbyście odwiedzali Łódź). Skoro więc mnie ta powieść zszokowała, to gwarantuję, że wam też dostarczy wielu emocji i na długo pozostanie w głowach.
A skoro już jesteśmy przy przeszłości, to był tam jeden wątek, który mnie intrygował, a było go trochę za mało (nie mogło być idealnie przecież). Mimo lekkiego niedosytu uważam, że ten element został świetnie poprowadzony i dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach (kto czytał, ten zrozumie ;)). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...