poniedziałek, 19 października 2026

"Zamaskowany Nowo-Radomsk" Marcin Wodo

Gdybyście dostali szansę naprawienia błędów z przeszłości, skorzystalibyście? Zobaczmy, jak mogą skończyć się podróże w czasie.


Cywila znowu gdzieś poniosło

"Zamaskowany Nowo-Radomsk" jest bezpośrednią kontynuacją książki "Banditenstadt w ogniu" więc warto ją czytać dopiero po poznaniu poprzedniej części (a najlepiej zacząć od pierwszej, żeby dobrze rozumieć o co chodzi). Łączy je jednak tylko postać Cywila i temat podróży w czasie, który jest dla mnie najciekawszym elementem fabuły, ale o tym za chwilę. Tym razem przenosimy się na sylwestrowy bal maskowy do XIX wieku, gdzie główny bohater ma do wykonania kolejną misję związaną z naprawą czasoprzestrzeni. W trakcie przyjęcia dochodzi do zabicia jednego z aktorów odgrywających przedstawienie dla zebranych w radomszczańkim pałacyku gości. W wyniku tego zdarzenia Cywil poznaje damę, która domaga się atencji. Czy kobieta ma związek z zadaniem głównego bohatera? Przeszkodzi, czy pomoże? I co właściwie musi się wydarzyć, aby misja zakończyła się powodzeniem?
Po tym, co wiem z poprzednich części byłam niezmiernie ciekawa dalszego ciągu wydarzeń. Czy warto było je poznawać?

Jak działają podróże w czasie?

"Zamaskowany Nowo-Radomsk" to już trzecia część przygód Cywila, dzięki ktrórym przy okazji poznajemy historię Radomska i realia dawnych czasów (przynajmniej takie, jakimi widzi je Marcin Wodo). I to jest bardzo ciekawa lekcja lokalnej historii, zdecydowanie przyjemniejsza w odbiorze niż w formie suchych faktów. W tym przypadku Autor zadbał nawet o język zbliżony do tego, który spotykamy w książkach z XIX i XX wieku. Nie po historię jednak czytam te książki. Tym, co mnie przy nich najbardziej trzyma jest wątek podróży w czasie. Dlaczego Cywil został wybrany? Jak wybierane są kolejne daty i miejsca? I niechodzi mi o to, jak wybiera je autor, bo wiem, że to ma być przede wszystkim ciekawy okres w dziejach miasta. Ja szukam na kartach książek z tej serii wyjaśnień, dlaczego główny bohater ma być akurat tam, akurat wtedy. I tego mi niestety trochę brakowało. Tempo akcji jest niezłe, a fabuła mnie zaintrygowała, jednak ostatecznie nie dostałam odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie pojawiły się w mojej głowie. Ciekawie zarysowany świat przedstawiony jest za słabo rozbudowany, a tajemnicze zdarzenia, których sens chcę zrozumieć urywają się bez dogłębnych wyjaśnień. Zabrakło mi też rozwinięcia wątków pobocznych, których było sporo - pojawiła się zbrodnia, pojawił się romans, a także rozterki bohaterów. "Zamaskowany Nowo-Radomsk" to dobra książka, ale mogła być świetna, gdyby miała więcej stron - 140, zawierających grafiki (piękne, ale jednak treści przez nie mniej) to zdecydowanie za mało, żeby wystarczająco rozwinąć wszystkie wątki, a auto ma też czas na rozwlekanie opisów.
Serię o Cywilu naprawdę przyjemnie się czyta, jednak po trzech tomach chciałabym wiedzieć trochę więcej o porządku świata. Mam też nadzieję, że seria zostanie zakończona po kilku tomach, a nie ciągnięta w nieskończoność i będę mogła wrócić do niej, aby przeczytać je jeden po drugim. Może nie jestem zachwycona, chciałabym, żeby Marcin Wodo więcej wyjaśniał, ale i tak ciągnie mnie do tych książek, które mają potencjał na świetną fantastykę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...