środa, 11 marca 2026

"Pomoc domowa" Freida McFadden

Bałam się czytać tę książkę, kiedy wszyscy się zachwycali. Poczekałam więc aż moje oczekiwania spadły i postanowiłam sprawdzić, czy szum wokół tej książki był słuszny.


Praca, która ratuje życie

Millie znalazła się w bardzo trudnym momencie życia. Odkąd wyszła z więzienia ma niestabilna sytuację finansową i śpi w samochodzie. Po rozmowie o pracę, jako pomoc domowa nie robi sobie wielkich nadziei. A jednak, Nina i Andrew Winchester zatrudniają ją. Dziewczyna nie tylko dostaje wynagrodzenie, ale też dach nad głową. Jej pracodawczyni budzi niepokój Millie, ale z braku innych możliwości nie rezygnuje. Znosi ciągłe poniżanie i pokornie sprząta cały bałagan, który Nina zdaje się robić celowo. Dlaczego zatrudniła Millie, skoro nawet jej nie lubi? Pomoc domowa zastanawia się nad tym tylko czasem. Jej myśli zaprząta coraz bardziej załamany Andrew. A gdyby tak zająć miejsce u jego boku?
Ten pomysł nie wydaje się dobry dla nikogo, a poznanie perspektywy Niny zmienia spojrzenie na całą historię. Jak to się wszystko zakończy? Kto tu jest największym potworem? Kto kogo chce zniszczyć i komu uda się wygrać? Odpowiedzi znajdziemy, kiedy uda się otworzyć pokój na poddaszu od środka...

Gdzie czai się zło?

Od pierwszych stron czuć, że "Pomoc domowa" nie będzie delikatną książką. Atmosfera jest gęsta, a bohaterowie tak tajemniczy, że nie wiadomo, komu z nich kibicować. Na szczycie listy niebezpiecznych szaleńców często pojawia się Nina, ale to nie znaczy, że jest w tym najgorsza. W wielu momentach miałam wątpliwości co do niej, a ogrom pozytywnych opinii, które wcześniej słyszałam sprawiał, że doszukiwałam się drugiego dna. I znalazłam je. Im więcej wiedziałam o bohaterach, tym bardziej byłam pewna, jak zakończy się ta opowieść. To jednak nie oznacza, że książka mnie nie zachwyciła.
Zanim dotarłam do finału pojawiło się parę zwrotów akcji, które sprawiły, że spodziewałam się, że mogę się jednak mylić. Ponadto książka do końca miała moją uwagę i pełne zaangażowanie, a napięcie nie słabło do ostatniej strony. Choć rozgryzłam główny wątek, to nie spodziewałam się, że rozwiązanie zostanie przedstawione tak, jak zostało. Autorka dała mi tylko zalążek najciekawszej akcji, a jednocześnie zagrała emocjami wokół tego zdarzenia tak, że mogłam sobie je wyobrazić. Ten zabieg skojarzył mi się z filmami, w których chwilę przed ważną rozmową mamy zmianę sceny, a potem jest już po rozmowie i widzimy tylko emocje, jakie wywołała w bohaterach. Niby czegoś brakuje, ale dobre odegranie wszystkiego dookoła rekompensuje ten ubytek. Tak było też w tej książce. Nawet w momentach, w których nie działo się wiele, czułam strach, który kazał mi czytać dalej, żeby poznać rozwiązanie.
Po drodze pojawiło się też wiele niedomówień, o których autorka nie zapomniała. Każdy, najdrobniejszy element miał znaczenie i był dopracowany. Każda informacja została podana w odpowiednim momencie. Tym razem ludzie mieli rację - ta książka jest świetna!

1 komentarz:

  1. Pytałam inną książkę autorki niedawno i bardzo mi się podobała, więc po ten tytuł również na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...