wtorek, 17 marca 2026

"Głęboko ukryte" Heather Gudenkauf

Z pozoru zwyczajny wypadek może wywrócić życie do góry nogami. Kiedy wychodzą na jaw tajemnice najbliższego człowieka i przestajemy mu ufać, może wydarzyć się wszystko. Co stało się tym razem? 


Makabryczny zjazd rodzinny

Sarah od dwudziestu lat jest mężatką. Z rodziną Jacka nie ma najlepszych kontaktów. Wie właściwie tylko tyle, że jego rodzice zginęli w wypadku, kiedy był młodym chłopakiem, po czy trafił pod opiekę ciotki Julii. Teraz dostał wiadomość, że trafiła ona do szpitala. Jeszcze tego samego dnia małżonkowie lecą do rodzinnej wioski Jacka, by odwiedzić krewnych i wesprzeć ich w tym trudnym momencie.
Na miejscu dowiadują się, że Julia spadła ze schodów, choć pojawiają się przypuszczenia, że ktoś ją z nich zepchnął. Sarah odkrywa kolejne tajemnice swojego męża i zaczyna podejrzewać, że tak naprawdę wcale go nie znała. Czy powinna się obawiać o życie swoje i córek? A może wypadki faktycznie nimi były? Tylko skąd te makabrycznie brzmiące maile na skrzynce Sarah...?

Czy to ciąg dalszy wypadków?

Dwa wypadki w jednej rodzinie brzmią dość podejrzanie, a jednak się zdarzają. Szczególnie, że od śmierci rodziców Jacka minęło 30 lat. Problem w tym, że ich śmierć wyglądała zupełnie inaczej. To odkrycie sprawia, że Sarah zaczyna drążyć w historii rodziny Jacka. Im więcej tajemnic odkrywa, tym mroczniejsza jest ta historia. A jednak nie jest idealnie.
Zaczyna się od tego, że Sarah i Jack po prostu wsiadają w samolot i lecą do ciotki Julii zostawiając prace i dwójkę dzieci. A to nie koniec absurdów. Podczas prowadzonego przez Sarah sledztwa dzieje się wiele rzeczy, które dziać się nie powinny. Dowiadujemy się też, że policja pokpiła sprawę po śmierci matki Jacka. Rozumiałam, że po trzydziestu latach techniki się zmieniły i można odkryć więcej, ale w dokumentacji widać wiele niedociągnięć, które są łatwe do wychwycenia. Na szczęście bohaterowie to zauważają. Mimo to zastanawiałam się, czemu aż tyle elementów zostało niezauważonych przez policję. Momentami robiła się z tego komedia pomyłek. Jednocześnie kolejne fakty coraz bardziej przyciągały mnie do tej historii. Robiło się tajemniczo, a każdą teorię, jaką wysnułam, dało się podważyć. Co zatem wydarzyło się w Penny Gate?
Powiem wam tylko jedno - tego się nie spodziewałam! Choć po przemyśleniu stwierdziłam, że było to trochę naciągane, to jednak na początku zaskoczyło. Ponadto pojawiły się wątki psychologiczne, które mnie zaintrygowały, a relacje rodzinne były w tej książce mocno nieoczywiste.
Zdecydowanie nie jest to powieść wybitna,  ale też nie najgorsza. Ma mocne strony, a po przymknięciu oka na niedociągnięcia można spędzić z nią całkiem przyjemny czas. Ogromnym plusem jest to, że im więcej wiemy, tym mniej jest pewne i do końca można się zastanawiać, co i dlaczego się wydarzyło.
Heather Gudenkauf stworzyła opowieść, w której z pozoru nie dzieje się wiele, a jednak cały czas trzyma w napięciu. Nie jest to książka, którą czytałam z zapartym tchem, ale byłam zaintrygowana i chciałam poznać zakończenie. Czy polecam? Cóż... przekonajcie się sami, czy przypadnie wam do gustu ta powieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...