środa, 11 lutego 2026

"Czwarta małpa" J.D. Baker

Są takie historie, które mogą stać się motywem zbrodni, kiedy za mocno wejdą w umysł człowieka.

Idea, dla której warto zabić

Historię Mordercy Czwartej Małpy poznajemy bardzo późno. Na początku książki dowiadujemy się, że zabijał już od kilku lat, a jego ofiarami zawsze są młode dziewczyny, których rodziny mają coś na sumieniu. Czy łączy je coś jeszcze? Dlaczego sprawca okalecza je przed śmiercią?
Bardzo szybko zostaje on połączony z opowieścią o trzech małpach, która mówi o bierności wobec zła. My śledzimy natomiast poszukiwanie ostatniej ofiary. Poznajemy jej rodzinę i znajomych. Dowiadujemy się, jakie skrywali sekrety. Informacje te dostajemy powoli, a kluczowa tajemnica zostaje ujawniona dopiero na sam koniec, dzięki czemu historia trzyma w napięciu do ostatniego rozdziału. Kim zatem jest #4MK? I co napisał w pamiętniku, który znaleźli śledczy? A może jednak człowiek, który ginie na samym początku jest poszukiwanym? Tak czy inaczej trzeba szybko znaleźć porwaną nastolatkę, bo dużo czasu jej nie zostało.

Konsekwencje nieswoich win

Seryjni mordercy zwykle mają motywacje, nie działają tak po prostu. W większości kryminałów poznajemy powody ich poczynań dopiero na koniec. "Czwarta małpa" jest jednak książką nietypową pod wieloma względami. Zaczyna się w momencie, kiedy śledztwo dobiega końca, od początku wiemy jak i dlaczego sprawca działa, nie łączymy elementów kilku zbrodni, bo już znamy punkty wspólne.
Mimo to książka od początku trzyma w napięciu i intryguje. Wydaje się, że wszystko jest jasne, ale czuć, że ta historia skrywa jeszcze jakieś tajemnice. I wiecie co? Kompletnie nie spodziewałam się, jakie to będą sekrety!
Zaskoczyła mnie i rodzina ofiary i historia sprawcy. Ekspozycja na cierpienie ludzi jest w tej książce ogromna, a mimo to czyta się bardzo dobrze. Problem w tym, że autor zapełnił bardzo dużo stron, a nadal pozostawił wiele niedokończonych wątków. Poznałam różne perspektywy, a jednak nie dowiedziałam się niemal nic o poprzednich ofiarach poza ogólnym zarysem punktów wspólnych na starcie. Nie rozumiem, dlaczego dostał taką ksywę, w jaki sposób połączono go z trzema małpami. Finał bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, a jednak tam też pojawiły się niedomówienia.
Czy to oznacza, że nie będę czytać dalej? Przeciwnie - liczę na to, że w kolejnej części pojawi się więcej informacji i pewne rzeczy staną się jasne. Pomimo niedosytu, nie mam poczucia straconego czasu. Brak niektórych informacji rekompensuje wątek psychologiczny. Poznajemy perspektywę kilku postaci - kata i ofiary, ściganego i ścigającego. Odkrywamy, co ich kształtuje i wpływa na następne kroki. Ta część została napisana naprawdę świetnie i przekonała mnie, aby nie porzucać twórczości autora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...