piątek, 26 czerwca 2026

"Mój kumpel jest dziewczyną" Weronika Ancerowicz

Nie każda dziewczyna nosi sukienki i podkreśla urodę makijażem. Wiem coś o tym, bo sama się do takich zaliczam. Ale czy bycie chłopczycą musi być skrajne? Przekonajmy się. 




Z Kopciuszka w księżniczkę w 3 sekundy

Sky nienawidzi wszystkiego, co dziewczyńskie. Nosi tylko męskie bluzy, gra w piłkę nożną, nie dba o siebie. Gdyby nie fakt, że urodziła się dziewczyną, była by prawdziwym samcem alfa. 
Wszystko jednak zmienia się, kiedy w wieku 16 lat jedzie do ciotki i jej nastoletniej córki. Była tam co prawda wcześniej, ale odkąd zakochała się w swoim przyjacielu, kuzynka przestała być tak irytująca. Teraz Sky chciała nauczyć się bycia dziewczyną. Chyba poszło nieźle, bo na wejściu nie wiedziała, czym jest pęseta, a do domu wróciła z umiejętnością malowania się i zrobionymi włosami. Ta przemiana od razu zwróciła uwagę jej paczki znajomych. Co z tego wyniknie? Czy będzie to miało wpływ na relacje nastolatków? Jak na nowe wcielenie Sky zareaguje Gabriel? 
Mnie ono od początku irytowało. Dlaczego? Już wam opowiadam.

Czy coś tu ma sens? 

Jak wspomniałam na początku, sama jestem typem chłopczycy. Od dziecka lubiłam chłopięce zabawy, nie umiem w makijaż i ładne stroje. Ale bez przesady! 
Sama tego nie robię, ale wiem mniej więcej, jak nakłada się kosmetyki i, w przeciwieństwie do Sky, wiem co to pęseta. Bohaterka książki "Mój kumpel jest dziewczyną" jest przerysowana do granic możliwości. A nawet te granice przekracza. O ile rozumiem, że dorastająca dziewczynka nie umie dobrać stanika (większość z nas musiała się kiedyś uczyć, jakie są najlepsze), tak samą wiedzę, że taka część garderoby istnieje wypada posiadać. Wypada się też myć. Nawet będąc chłopakiem. Sky natomiast jest skrajnie zaniedbana.
Przerysowana postać to nie wszystko. Nie rozumiem też relacji między bohaterami. Ojciec Sky nie interesuje się jej dramatami, ale dziewczyna twierdzi, że zawsze może na niego liczyć. To jak w końcu jest? Efektem rodzicielskich zaniedbań jest to, że bohaterka odkrywa istnienie płci w wieku 16 lat! Tylko czemu gra w żeńskiej drużynie piłkarskiej w takim razie? Jednocześnie uważa, że ojciec powinien się zakochać. 
Ciężko mi znaleźć w Sky coś, co by się zgadzało. Jej kreacja to zlepek przypadkowych cech, w zależności, jaka jest akurat potrzebna. Nie wiem, co gorsze - ten brak konsekwencji, czy przerysowane reakcje pojawiające się wszędzie: w traktowaniu ludzi, poglądach, relacji ze sportem. Mam wrażenie, że autorka nie wiedziała, jaką bohaterkę tworzy. Po prostu pozlepiała różne sceny w książkę. 

Co tam właściwie zaszło? 

Książka opiera się o postać Sky i wiele się w niej nie dzieje. Na początek zostałam zaatakowana wizją świata głównej bohaterki, w której każda dziewczyna dbająca o siebie jest głupia i pusta. Potem Sky odkrywa uczucia i zmienia się w osobę pokroju tych, z których się tak bardzo śmiała. Jedynymi wydarzeniami są spotkania z przyjaciółmi, na które musi się wystroić, a makijaż nakłada już 5 minut po treningu.
Kiedy usłyszałam, że to książka o chłopczycy uznałam, że może uda mi się z nią utożsamić. Po lekturze zastanawiam się, czy Weronika Ancerowicz widziała kiedykolwiek ten typ dziewczyny. Według niej istnieją dwa typy dziewczyn. Oba są przerysowane i nie mają żadnych punktów wspólnych. Ponadto Sky nauczyła się robić makijaż już po pierwszym razie. Z dnia na dzień zmieniła styl. Od razu umiała określić, kiedy jej włosy potrzebują fryzjera, chociaż przed przemianą nie wiedziała, że trzeba je podcinać częściej niż co 3 lata.
Czytając jej przemyślenia zastanawiałam się, czy na początku była sobą, czy chciała tylko zaimponować kolegom. Bo to tak nie działa! Nie nauczysz się malować tak po prostu, a jak tego nie lubisz, to też nie zmienisz podejścia od tak. Problem w tym, że w tej książce nie ma czasu na rozwój czegokolwiek. Jest tylko czas na rozpływanie się nad wyglądem. O sporcie, który Sky tak kocha, nie ma natomiast nic. Dlaczego? Mam swoje podejrzenia, ale nie będę przecież hejtować autorki za brak researchu. Przynajmniej w ten sposób dostarczyła mi jakichś emocji, bo akcją książki to tak nie za bardzo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...