poniedziałek, 21 września 2026

"Głos z piekła" Marek Krajewski

Ile zła jest w stanie znieść człowiek? Czy pozycja społeczna może chronić przed tragediami? To ważne pytania w kontekście tej książki, ale znajdziemy w niej więcej rozważań na wiele tematów.



W paszczę lwa w imię nauki

Młody ambitny student psychologii na początku XX wieku nie był brany na poważnie, kiedy mówił, że nie wierzy w opętania. Herbert Anwald chciał udowodnić swoją rację, dlatego zgodził się obserwować córkę hrabiego von Babbitza, pomimo mrocznej przeszłości tej rodziny. Zaginięcie hrabiny i demoniczne głosy, wskazujące na opętanie hrabianki to poważne problemy, których wagę potęguje tajemnicza śmierć lekarza, dotychczas zajmującego się dziewczyną. Kontakt z tą rodziną nie wydaje się być najbezpieczeniejszy, ale Herbert nie chce zostawić ich bez pomocy. zależy mu też na zbadaniu przypadku córki hrabiego, wszak od tego może zależeć przyszłość psychiatrii.
Liczne tragedie, jakie spadały na hrabiego budzą podejrzenia, ale student nie obawia się demonów, bo te przecież nie istnieją. A może powinien się bać? Może zło czai się w ludziach, po których się go nie spodziewa? Tylko czy przyszły psychiatra powinien obawiać się ludzi? Przecież uczy się po to, by badać zachowania odbiegające od normy.
Nad Anwaldem będą czuwać śledczy z Breslau, zaintrygowani sprawą zaginięcia żony hrabiego, które dotąd nie zostało wyjaśnione. Uda im się odkryć prawdę, czy to, co wydarzyło się u von Babbitza już na zawsze pozostanie tajemnicą i będzie przypisywane opętaniu?

Mrok czai się za rogiem

Większość dorobku pisarskiego Marka Krajewskiego to ociekające brutalnością retro kryminały, jednak autor po latach zaczął eksperymentować. Współczesny kryminał "Ostra" i powieść futurystuczna "Ostatni pisarz" mnie nie porwały (o czym przeczytacie w recenzjach - linki pod tytułami), ale też nie zachwiały mojej miłości do książek Pana Marka. Czekałam cierpliwie na powrót do korzeni, a ten wynagrodził mi wszystko, choć trochę obawiałam się braku Eberharda Mocka. Ten bohater pojawia się tym razem na krótko, a zastępuje go student o zupełnie innym usposobieniu. mimo braku podobieństw między nimi, Herbert godnie zostąpił Mocka. W odróżnieniu od wspomnianych wyżej tytułów, to odejście od pierwszych serii wyszło świetnie!
"Głos z piekła" to książka, która usatysfakcjonuje każdego, kto czytał poprzednie retro kryminały spod pióra Krajewskiego. Jest też świetnym wyborem dla tych, którzy twórczość autora dopiero poznają, bo to początek nowej serii. Po przerwie na inne gatunki i stworzeniu nowego bohatera zmieniło się wiele, ale jedno pozostało - to kolejna pozycja dopracowana w najmniejszych szczegółach, mroczna i trzymająca w napięciu. Postacie są wyraziste, nie ma wybielania trudnych tematów. Choć jest inaczej, niż wcześniej. Bohaterowie są mniej atawistyczni, a zło pokazane w inny sposób. Jednocześnie czułam, że ten tytuł to powrót starego dobrego Marka Krajewskiego. Podczas czytania czułam napięcie i bałam się tego, co może się jeszcze zdarzyć.
Także wątek psychologii jest interesująco napisany. Obserwowanie, jak rozwijała się ta dziedzina nauki i w jaki sposób interpretowano zachowania ludzi 100 lat temu było dla mnie bardzo satysfakcjonującym doświadczeniem. Wiedziałam, że tęsknię za tym klimatem, ale nie wiedziałam, jak bardzo! Jeśli lubicie klimat międzywojennej Polski, znacie już książki Marka Krajewskiego albo interesuje was rozwój psychologii, to polecam wam "Głos z piekła". A już niedługo opowiem też o drugiej części tej serii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...