piątek, 14 sierpnia 2026

"Nikomu ani słowa" Aria May

Dopadły cię tajemnice z przeszłości, a ty nawet nie wiesz, o co chodzi. Co robisz? Wracasz szukać odpowiedzi, czy uciekasz i udajesz, że cię to nie dotyczy?



Powrót do domu po latach

Kiedy Alex przyjechał na pogrzeb ojca, nie miał wiele czasu na opłakanie straty. Trzeba było zająć się matką, która nie mogła zostać w domu sama. Kobieta nie chciała przeprowadzić się do synów więc Alex postanowił rzucić dotychczasowe życie i wrócić do rodzinnej wioski. Dylan nie mógł tego zrobić, bo miał rodzinę więc wszystko spadło na Alexa.
A tym wszystkim była nie tylko opieka nad chorą matką. Choć wypadek, w którym ucierpiał jego przyjaciel, zdarzył się wiele lat temu, ludzie wciąż obwiniają Alexa. Młody mężczyzna nie może spokojnie wyjść na ulicę, szczególnie w towarzystwie swojej miłości. Kobieta była przecież dziewczyną Larry'ego, który od wypadku leży nieprzytomny.
To wszystko sprawia, że życie Alexa w Green Village nie jest łatwe, a tajemnice, które powoli zaczynają wychodzić na jaw nie ułatwiają sprawy. Okazuje się, że niemal każdy coś ukrywa, a przeszłość zaczyna coraz silniej wpływać na obecne wydarzenia. I wpływ ten może być niebezpieczny dla wielu osób. 
Alex musi zmierzyć się nie tylko z demonami przeszłość, ale też współczesnym, znacznie bardziej niebezpiecznym zagrożeniem.
Czy uda się zatrzymać zło, zanim będzie za późno? Ile osób jeszcze ucierpi?

Wioska pełna tajemnic

W książce "Nikomu ani słowa" niczego nie możemy być pewni. Zaczyna się od wypadku, którego przebieg nie jest do końca jasny, a potem ilość tajemnic rośnie. Fabuła trzyma w napięciu dzięki zwrotom akcji, jednak potem spowalniają ją długie opisy. Chociaż bardzo lubię książki oparte na emocjach bohaterów, to tutaj było tego za dużo. Autorka ma tendencję do przedłużania zdań specyficznymi konstrukcjami, czego można było pozbyć się pry redakcji, ale pojawiają się też błędy, których być nie powinno więc może nie oczekujmy za wiele, okey?
Sposób, w jaki napisana jest ta ogromna powieść, w wielu momentach mnie rozpraszał, jednak starałam się skupiać na fabule. A ta akurat mnie intrygowała. Chciałam wiedzieć, jak obecne zdarzenia połączą się z przeszłością i kto okaże się największym potworem w Green Village. Miałam swoje podejrzenia i nawet częściowo udało mi się rozgryźć zakończenie, choć niektóre elementy mnie zaskoczyły.
Niestety mi to nie wystarczyło, żeby zachwycać się książką "Nikomu ani słowa". O ile do pewnego momentu rozumiałam zachowania bohaterów i ich niekoniecznie racjonalne decyzje, dyktowane emocjami, tak na koniec autorka zaczęła przesadzać. Rozumowanie postaci przestało być przekonujące, a ich słowa wykluczały się. Pewnym rozczarowaniem był też finał tej historii. Po lekturze zostałam z pytaniami bez odpowiedzi, a zamiast tego zostało mi powtórzone to samo kilka razy. Spokojnie można było skrócić tę historię do przystępnej objętości albo skupić się na tym, czego zabrakło, zamiast bez sensu rozpisywać.
Jestem tym bardziej zawiedziona, że widziałam potencjał na coś naprawdę emocjonującego i liczyłam na całe 700 stron świetnej literatury. Niestety w wielu miejscach robiło się nudno, a ja miałam ochotę pomijać całe akapity ze zbędnymi opisami, żeby szybciej dotrzeć do kolejnej akcji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...