Niepełnosprawność bywa utrudnieniem, ale przy odrobinie wsparcia nie musi być przeszkodą. Kiedy przeszłość powraca, Aaron zrobi wszystko, aby pomóc FBI znaleźć mordercę.
Przeszłość powraca
Po akcji sprzed sześciu lat Aaron Walker wylądował na wózku inwalidzkim. Zamienił pracę w FBI na księgarnię i żył spokojnym życiem do czasu, gdy człowiek, który doprowadził do jego niepełnosprawności znów zaatakował.
Tylko czy to na pewno on? Przecież powinien siedzieć w więzieniu...
Wszystko wskazuje jednak na jego udział w obecnych wydarzeniach - ofiary noszą nazwiska śledczych sprzed sześciu lat i giną w ten sam sposób, co dawne ofiary. Walker waha się, czy dołączyć do zespołu śledczych, ale naciskany przez dawnych znajomych i konsultantkę policyjną ulega. Jak bardzo podczas rozwiązywania sprawy przyda się paraplegik, który może jedynie analizować dowody? A może nie jedynie? Może właśnie ta analiza okaże się kluczowa?
Jedno jest pewne - Aaron poczuł się osobiście zaangażowany w śledztwo i łatwo nie odpuści, nawet jeśli zrobi się niebezpiecznie, a na jego drodze pojawią się schody. Ceną będzie nie tylko rozwiązanie kolejnej sprawy, ale też policyjna przyszłość Beatrice, której rozwój jest utrudniony, bo jest ona... kobietą(!)
Każdy w zespole jest ważny
Muszę przyznać, że trochę się obawiałam tego, jak zostanie pokazana postać Aarona, a jest to dla mnie ważne, ze względu na moją niepełnosprawność.
Szybko się jednak okazało, że nie mam się czego bać. Po pierwszych 50ciu stronach pokochałam byłego śledczego FBI i jego podejście do swojej niepełnosprawności. Jestem pewna, że byśmy się dogadali.
Im dalej czytałam, tym częściej wybuchałam śmiechem po wielu tekstach wielu postaci, dzięki czemu książka była bardzo przyjemna w odbiorze. I choć było to nierealistyczne - zawsze się znajdzie osoba, dla której niepełnosprawność nie jest czymś naturalnym - to nie przeszkadzało mi. Byli to znajomi Aarona, więc mogłam przyjąć, że traktują go tak, jak on siebie traktuje (czyli z dużym dystansem do trudności).
Moje obawy wróciły, kiedy przeczytałam jeden z opisów z przeszłości. Czy Aaron będzie przedstawiony jak superbohater? Czy wózek zacznie być pomijany? Na szczęście nic takiego się nie stało, choć do końca czułam, że Katarzyna Sienkiewicz pomija niektóre aspekty życia osoby z paraliżem nóg. Były one jednak tak nikłe, że przeciętny czytelnik pewnie tego nie zauważy. Chyba że pojawia się czasem na Akcji Specjalnej (gorąco polecam) i dobrze zna życie z niepełnosprawnością.
Co się dzieje w śledztwie?
Ja tu się rozgadałam o Aaronie (wybaczcie, ale jest on dla mnie ważny), a my mamy jeszcze śledztwo do omówienia! Bo, choć temat niepełnosprawności jest obecny przez całą książkę, to nie przyćmiewa sprawy morderstwa. A ta elektryzuje od pierwszych stron. Autorka nie rozwija akcji ślimaczym tempem. Przeciwnie - wrzuca nas w środek śledztwa, informując, że właśnie pojawiła się szósta ofiara!
Na początku trochę mi brakowało informacji o tym, co działo się wcześniej, jednak akcja szła do przodu tak dynamicznie i tyle razy mnie zaskoczyła, że o tym zapomniałam. Z każdym rozdziałem miałam też nowego podejrzanego i kolejne teorie dotyczące motywu. Było tego naprawdę dużo, a i tak zostałam zaskoczona. I to podwójnie, bo nie przeczytałam opisu z okładki (nie warto, lepiej przejść od razu do książki). Powieść "Ostatni na liście" zdecydowanie nie jest szablonowym kryminałem. Mamy tu klasycznie seryjnego mordercę i śledczych chcących go złapać. Dostajemy też powroty do przeszłości, które pojawiają się w wielu książkach. To wszystko jest jednak przedstawione w sposób oryginalny. Dzięki temu jest to powieść szokująca, nawet drobnymi elementami, które zostały ukazane inaczej, niż zwykle.
W książce pojawiły się znaki, że jest to debiut, nad którym wydawca za bardzo nie popracował, jednak uważam, że Katarzyna Sienkiewicz jest autorką wartą uwagi i sama dopracuje swój styl pisarski. Już czekam na kolejne śledztwo Aarona - nie wyobrażam sobie, że miałabym się z nim pożegnać po tym jednym tytule. Po prostu MUSZĘ wiedzieć, jak sobie poradził po tym, co się tu wydarzyło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz