poniedziałek, 11 maja 2026

"Pod ciężarem win" Andrzej Konefał

O błędach młodości zwykle chciałoby się zapomnieć. Nie o wszystkich jednak się da. Niektóre winy ciągną się za ludźmi latami.



Przeszłość powraca

Grupa przyjaciół, którą poznajemy w tej książce nie ma łatwego życia. Trudne relacje rodzinne doprowadziły do patologicznych zachowań, które spotęgował okres dojrzewania. Chłopaki zaczynają eksperymentować z używkami i czują coraz silniejszy popęd seksualny. Efektem była noc nad jeziorem z której wszyscy wyszli z ogromną traumą. Mieli się dobrze bawić, ale przerwał im wypadek Oskara. Nastolatkowie są pewni, że ich kolega nie żyje, ale czy to ułatwi pozbycie się poczucia winy?
Dla dziewczyn także impreza skończyła się tragicznie.
Jak im poszło w dalszym życiu? Wyszli na ludzi, czy nie zmienili się? Tego dowiadujemy się w drugiej części książki "Pod ciężarem win".  I to właśnie wątek radzenia sobie z przeszłością był tym, który mnie zachęcił do sięgnięcia po ten tytuł. Czy było warto? Czytajcie dalej, a się dowiecie.

Czy ludzie się zmieniają? 

Wydarzenia z przeszłości często odciskają piętno na lata. I po przeczytaniu pierwszej części tej powieści myślałam, że tak będzie i tym razem. Choć trochę mnie męczył klimat i styl, jakim napisana jest książka, czytałam dalej, bo byłam ciekawa, dokąd to zmierza. Jednak ciągłe epatowanie seksem i prymitywne zachowania bohaterów stawały się coraz bardziej nieznośne. Zabrakło mi podstaw do tego, aby było aż tak mocno to podkreślane. Te niemoralne zachowania były jedynymi cechami bohaterów przez większą część fabuły. Zaczęłam nawet poważnie rozważać przerwanie lektury, ale wiedziałam, że dalej mają być opisane konsekwencje, więc nie poddawałam się.
Bohaterowie w końcu dorośli, a ja znów zainteresowałam się ich losami. Niestety nie na długo. Mimo upływu lat, oni się nie zmienili. Wciąż byli brutalni i niewyżyci, a przy tym zupełnie nie dojrzali. Narracja natomiast była toporna, co też nie ułatwiło mi czytania. Do końca jednak wierzyłam, że wydarzy się coś ciekawego, że autor zaskoczy mnie podsumowaniem. A co się wydarzyło? Chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie...
"Pod ciężarem win" to książka zaliczana do kategorii thriller, ale dla mnie jest trochę mroczniejszą obyczajówką. Brutalne postacie i trudne zdarzenia to za mało, abym czuła satysfakcję z lektury. Zabrakło mi puenty i spójności. Choć wypadek Oskara zdawał się kluczowym punktem, to wiele wydarzeń działo się jakby obok niego. Odniosłam też wrażenie, że tylko niektórzy czują się winni. Pozostali po prostu żyli dalej swoim patologicznym życiem. Nie zostały wyciągnięte wnioski, nie zauważyłam konsekwencji czynów z przeszłości. Czasem tylko ktoś wspomniał, że to, co stało się z Oskarem, to nieszczęście. Ja natomiast czułam, że bez tego przeżycia byli by tacy sami. Zabrakło mi czegoś, co wskazywałoby, że przeszłość faktycznie się na nich odbiła.
Była to ciekawa historia, jednak zakończenie kompletnie mnie zawiodło, a po drodze pojawiło się wiele opisów, które nie wniosły nic do fabuły, ani kreacji postaci. Szkoda, bo to mogła być naprawdę interesująca historia, gdyby tylko autor rozbudował rys psychologiczny postaci, zamiast skupiać się na obscenicznych opisach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecany post

"Rewers" Adam Widerski

Człowiek to istota wielowymiarowa. Każdy z nas ma co najmniej dwie twarze, które pokazuje w zależności od sytuacji. Inaczej zachowujemy się ...