Kiedy wszystko układa się po naszej myśli, raczej nie próbujemy tego niszczyć. Chyba że nie jest tak kolorowo, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Czy traumy sprzed lat mogą wpływać na nasze obecne zachowania?
Nim dogonią nas demony
Julia jest w najlepszym momencie swojej kariery - właśnie wydaje nową płytę, zdobywa popularność, może wybić się z tłumu. Na przeszkodzie staje jej śmierć menadżera, za którą wydaje się być odpowiedzialna. Młoda piosenkarka ucieka nieoznakowaną taksówką, a policja zaczyna pościg, który utrudniają niejednoznaczne dowody. Co tak naprawdę wydarzyło się w domu Julii? Czy kobieta jest w niebezpieczeństwie? A może sama stanowi zagrożenie?
Żeby się tego dowiedzieć i, być może, uratować ludzkie życie, policja wraz z nieustępliwą prokurator Seredyńską musi namierzyć taksówkarza i przedrzeć się przez gąszcz niewiadomych. Dokąd doprowadzi śledztwo i jakie zło wyjdzie na jaw w toku sprawy?
Przed czym uciekamy?
Na widok martwego ciała menadżera i w obawie przed oskarżeniem o to morderstwo, Julia podejmuje decyzję o ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości. Pomaga jej w tym pandemia - nikt nie zwraca uwagi na kobietę w maseczce, a nieoznakowana taksówka nie jest niczym dziwnym. Dzięki temu ukrycie swojej tożsamości jest znacznie prostsze.
Jednak nie jest to jedyna ucieczka, z jaką mamy do czynienia w tej powieści. Julia i kierowca Marek mają dużo czasu, który poświęcają na rozmowy. Bardzo prywatne rozmowy, w których zdradzają sobie swoje największe sekrety. Okazuje się, że oboje mają za sobą dzieciństwo spędzone w patologicznych warunkach. Czy w trakcie tej wspólnej podróży uda im się uciec przed złem, jakie ich spotkało? A może po raz kolejny ich ono dopadnie?
Na pewno nie będzie to podróż przyjemna. Julia musi się ukrywać, co prowadzi oboje do nieciekawych miejsc, a konieczność radzenia sobie z niespodziewanymi trudnościami przyczynia się do czynów, które wpędzają ich w jeszcze większe tarapaty. A może jednak się uda? Czy to wszystko jest dziełem przypadku? Dokąd i po co tak naprawdę ucieka Julia?
Niespodziewane zakończenie
Zdradzać wam go nie będę, ale finał w "Śmierć nie ucieknie" bardzo mnie zaskoczył! Po drodze pojawiło się wiele poszlak, które mogły zwiastować to, co się wydarzy. A tu niespodzianka - stało się coś zupełnie innego.
Niestety była to jedna z książek, w których zwroty akcji niekoniecznie były pozytywnym aspektem. To znaczy, dobrze, że były. Napędzały akcję i poprowadziły fabułę w bardzo ciekawe rejony. Problem w tym, jak autor je wprowadził...
Wnioski, jakie wysnuwała pani prokurator, często były dziełem jej n-tego zmysłu (sam szósty by tego nie wymyślił). Wiele sytuacji nie miało sensu i działo się tak niespodziewanie, że aż musiałam zatrzymać się i zastanowić, czy czegoś nie przegapiłam. A to wszystko tylko po to, aby za chwilę zwolnić i wrzucić przydługi opis czegoś, co nic nie wnosi; np. szczegóły otoczenia.
Zaletą takiego zakończenia było to, że parę zachowań bohaterów, które wcześniej wydawały się irracjonalne, nabrało sensu. Miałam jednak wrażenie, że niektóre sceny zostały napisane za szybko i nieprecyzyjnie. Gdyby nie to, uznałabym tę książkę za niemal idealną. Jest od początku do końca bardzo tajemnicza, trzyma w napięciu i nawet momenty, w których akcja za bardzo zwalnia, nie zmniejszyły mojej ciekawości.
Jest jeszcze wątek psychologiczny. Bohaterowie są dobrze napisani, a ich zachowania dobrze umotywowane. Poprzez zachowania i wspólne rozmowy Julii i Marka, doskonale ich poznajemy i możemy zrozumieć, co kieruje ich postępowaniem. No chyba, że coś przed nami ukrywają... ale tego dowiecie się po przeczytaniu całej książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz